niedziela, 14 września 2014

obdarowana

 W piątek wzięto mi wycinek do badania historiografii ,czekają mnie najgorsze 3 tygodnie w życiu w oczekiwaniu na wynik.Postanowiłam jednak że co ma być to będzie i aby ciągle nie myśleć postanowiłam tworzyć.Ale najpierw pochwalę się prezentem jaki otrzymałam od Doroty z Artpompowni.

poniedziałek, 1 września 2014

Po przerwie

Długo mnie nie było,ale już troszkę doszłam do siebie więc mogę napisać co mnie tak zatrzymało.Zrobiłam jeszcze przed wyjazdem parę rzeczy ,ale nie zdążyłam je wrzucić na bloga,zrobię to jak się troszkę uspokoję.Ale po kolei. Pod koniec lipca dostałam nareszcie wezwanie do śląskiego szpitala reumatologicznego w Ustroniu i tu normalnie napisałabym że jak co roku,ale tym razem nie było jak co roku bo kasa chorych nie chce płacić i czekałam 3 lata i 7 miesięcy w sumie przez ten czas można być już usztywnionym jak manekin ale ich to nie obchodzi widocznie panie i panowie biurokraci nie mają nikogo w rodzinie z RZS.Tym razem pojechałam latam i nawet się ucieszyłam że pochodzę a raczej pojeżdżę troszkę po Ustroniu bo latem się tu troszkę dzieje a i nad Wisłą można pospacerować.No i pojeździłam, do południa słońce a ja na zabiegach a popołudniu jak już  byłam wolna to deszcz, ale co się naczytałam to się naczytałam przynajmniej nadrobiłam wszystkie zaległości.I tak minął pierwszy tydzień,pod koniec którego poszłam na konsultacje do chirurga- ortopedy.Gadał i gadał mi do słowa nie dał dość.Wreszcie zrozumiałam co mówi ale doznałam szoku i nie bardzo wiedziałam czy dobrze słyszę, więc mu bezczelnie przerwałam i zapytałam czy ja dobrze rozumiem: że muszę mieć na cito endoprotezę kolanową i biodrową ale jest bardzo duża kolejka oni maja prawo mnie przesunąć na sam początek kolejki i zrobią to pod warunkiem że poszukam sobie chirurga ogólnego który mi amputuje prawą stopę.Nie wytrzymałam i pytając go na h.j mi te enda jak nie będę miała stopy ? uciekłam do pokoju.Przepłakałam całą sobotę i całą noc, w niedziele była piękna pogoda więc poszłam do miasta i obżarłam się owocami z bitą śmietaną ale taką prawdziwą ubijaną ręcznie/mikserem/ a nie z automatu, zresztą po tym co usłyszałam to się codziennie nią obżerałam mimo mojej cukrzycy bo myślałam że i tak nic gorszego mnie już nie spotka i jakże się pomyliłam.W poniedziałek po wizycie u tego ortopedy mój lekarz poradził mi bym sobie poszukała innego lekarza i z nim się skonsultowała dał mi nawet namiary na ortopedę który tu wcześniej pracował i zrobił mi większość z moich 19 operacji.Ale nie zdążyłam do niego jeszcze dojechać bo spotkało mnie jeszcze coś gorszego.Pod koniec pobytu ukruszył mi  się ząb i tak mnie charatał po języku że myślałam że mi spuchł ale kiedy popatrzyłam w lustro zobaczyłam pod językiem dużą siną zaropiałą kulę.Po powrocie do domu poszłam do  dentysty ale pani doktor wysłała mnie na prześwietlenie i  do chirurga szczękowego bo bała się tego dotykać. Lekarz owszem zęba usunął ale ponieważ mu się ta kula bardzo nie podobała dał mi skierowanie do Instytutu Onkologii w Gliwicach.Dziś mam się tam zarejestrować.Bardzo się boję,trzyjcie za mnie kciuki.Pa

środa, 23 lipca 2014

niespodzianka

No dziś już Viola dostała moją niespodziankę więc mogę ją pokazać.Postanowiłam zrobić dla niej pudło na biżuterię a skoro ją robi to myślę że mam jakiś zapasik i na pewno pudło się przyda.

wtorek, 22 lipca 2014

Urodzinowo

Miałam tylko 1 dzień na zrobienie 10 kartek okolicznościowych ,więc wykorzystałam to co miałam w domu i o jakiś przemyślanych projektach nie było co marzyć, zwłaszcza że  jutro mam zrobić następne 10 ślubnych.Nie lubię takich nie przemyślanych prac na szybko, no ale trudno.










poniedziałek, 21 lipca 2014

Niespodzianka

Tak tak wiem że już ten komplet widziałyście, ale nie u mnie ,bo nie ja go robiłam.Kiedy po tygodniu wróciłam z wyjazdu czekała na mnie mila niespodzianka.Właśnie ta biżuteria którą przysłała mi Violetta z blogu "Koraliki i druciki".piękna prawda? Jeszcze raz bardzo Ci Violu dziękuję.

czwartek, 10 lipca 2014

Szok

No i doznałam szoku.Od dobrych dziesięciu lat się nie fotografowałam. Zdjęcie dłoni jakieś 4 lata wstecz zrobiła mi redaktorka "Ślaskiej ziemi' do wywiadu onlain.Od tego czasu byłam pewna że choroba się nie rozwija,że się zatrzymała,a ręce bolą /zwłaszcza wtedy gdy nic nie robię/ bo taki jest urok tej choroby.Jaksze się myliłam.Któraś z Was na swoim blogu kiedyś napisała ,że jeśli nie wiesz co jest nie tak z twoją pracą zrób jej zdjęcie a się dowiesz.I to jest prawda.Niedawno przeprowadzono ze mną wywiad do gazety z Agencji Musqo.Poprosili też o parę starych zdjęć i parę nowych oraz o zdjęcie moich dłoni, więc Gosia zrobiła mi parę swoim aparatem a ma naprawdę fajny.I tu dostałam szoku, ja  widzę  widzę moje dłonie każdy dzień bo są moje a teraz zobaczyłam je okiem aparatu.Nie myślałam ,że jest aż tak źle.
 Dłonie obecnie

środa, 25 czerwca 2014

zawieszka

Tak na wczoraj miałam zrobić zawieszkę kaboszon wybrała klientka a reszta miała być w brązach,ponieważ klientka jest osobą dość postawną o dużych gabarytach więc zawieszka też musiała być duża.