Ostatnio robiłam w domu remont, więc nie mogłam nic robić, zrobiłam tylko szkatułkę do ślubu i butelkę w tym samym stylu ale już dla siebie, tak wieczorem kiedy ekipa remontowa już poszła.Ponieważ przez cały remont siedziałam w pokoju to czytałam.Kiedyś lubiłam książki V.C.Andrews ale ponieważ autorka już nie żyje a ja mam wszystkie jej książki przetłumaczone na język polski, to teraz jestem fanką Iny Lorentz.Po przeczytaniu "Nierządnicy" kupuję wszystkie ich/para autorów pod pseudonimem/ książki przetłumaczone na język polski.Jeśli lubicie historię i przygodę i troszkę miłości to polecam, zresztą polecam wszystkim którzy lubią dobre książki.
niedziela, 26 października 2014
wtorek, 7 października 2014
pudła
Kupiłam kiedyś w Skoczowie 3 okrągłe pudła, jedno z nich zrobiłam dla Violi aa dwa czekały .A że podobały mi się pudła w paski to jedno tak ozdobiłam a że drugie miało troszkę zniszczone wieko to potraktowałam go pastą strukturalną i jest podobne do tego od Violi
niedziela, 5 października 2014
ślubne szkatułki
W czasie oczekiwania na wyniki histopatologi zrobiłam też 2 pudelka ślubne na zamówienie.Wykorzystałam tę samą serwetkę.To pudełko było białe ze złotym szablonem w kształcie róży i wykończone lakierem z brokatem , którego niestety na zdjęciu nie widać.
A to pudełko wierzch miało w odcieniach szarości tak jak na serwetce,reszta w kolorze blu cantry i pobieline
A to pudełko wierzch miało w odcieniach szarości tak jak na serwetce,reszta w kolorze blu cantry i pobieline
środa, 1 października 2014
Komplet
Ten komplet zrobiłam dla znajomej,już raz podobny robiłam tylko ciemniejszy i mniejszy ale ona chciała dłuższy i dłuższe kolczyki i w jaśniejszych kolorach.A te zielone kolczyki zrobiłam sobie do bluzki z kryształu svarowskiego i czeskiego jabloneksu.
poniedziałek, 29 września 2014
niedziela, 28 września 2014
kosz
Przez ostatnie dwa tygodnie dość dużo tworzyłam, to koszyczek po truskawkach,szkoda mi było wyrzucić
.
.
piątek, 26 września 2014
Wyrok odroczony
Hura...Hura...Hura... WYROK ODROCZONY.Dziś o 5 rano pojechałam do Gliwic do Instytutu Onkologi ,bo przyszły moje wyniki z histopatologii. Własnie z tamtąd wróciłam i dowiedziałam że NIE mam raka.Tak się ucieszyłam że aż siostry zaczęły się śmiać z mojej reakcji kiedy lekarz mi to oznajmił,Ale wierzcie mi to były najgorsze dwa tygodnie w moim życiu,nie mogłam sobie znaleźć miejsca, na niczym się skupić, w projektach które tworzyłam popełniałam podstawowe błędy, nie mogłam spać, jeść.Ale na razie jest wszystko ok ,teraz jestem pod stałą opieką onkologa więc wszystko będzie już dobrze.Jak tylko wróciłam usiadłam do komputera aby Wam o tym napisać i pochwalić się że jeszcze trochę pożyję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)